WAKACJE NA MAZURACH- ATRAKCJE Z DZIECKIEM

W tym roku pierwszy tydzień lipca spędziliśmy na mazurach. Podróż z Poznania na Mazury to ok 6 godzin, dlatego zrobiliśmy sobie dłuższy przystanek w Warszawie, gdzie zawsze mamy tysiąc rzeczy do załatwienia.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce, pogoda nie rozpieszczała, przez większość czasu padał deszcz ale mimo wszystko udało nam się zrobić kilka fajnych rzeczy, którymi się z Wami podzielę. Być może będziecie w tym roku na mazurach i będziecie szukać inspiracji na spędzenie czasu z dzieckiem.

Zacznę od tego, że mieszkaliśmy w Gałkowie (małe miasteczko 15 min samochodem od Mikołajek). Lokalizacja na odpoczynek naszym zdaniem jest idealna. Brak tłumów, brak sklepów jedna restauracja i stadnina koni. Gałkowo to wyjątkowe miejsce, które warto odwiedzić nawet kiedy nie zdecydujecie się tu spędzić całych wakacji.

1) Stadnina Koni Ferensteinów
Bardzo zależało mi na tym aby Zosia zaczęła pomału uczyć się jazdy konnej. Niestety na prawdziwe zajęcia jest jeszcze za mała (rekomendowany wiek na rozpoczęcie nauki to 6/7 lat). Sprawdziliśmy jednak, że stadnina dla najmłodszych oferuje jazdy oprowadzane na kucykach. Pamiętam nasze zdziwienie, kiedy przyszliśmy na oprowadzankę a instruktorka dała nam konia i powiedziała, że mamy wrócić za pół godziny :) Nie byliśmy świadomi, że to my będziemy oprowadzać Zosię, ale ostatecznie wszystkim nam się podobało a kucyk- Celestia nie sprawiała kłopotów :)

2) Kadzidłowo
Przez większość miłośników Mazur dobrze znane miejsce. Powiem szczerze- ostatnim razem byłam tam z 15 lat temu a w tym roku mnie nie zachwyciło.. Być może dlatego, że grupy w których zwiedza się rezerwat są za duże i Ci zwinniejsi mają szansę posłuchać co przewodnik ma do powiedzenia, jednak w ciąży i z 3 latkiem będąc na końcu kolejki do kolejnej drabinki nie słyszałyśmy nic :( 
Mam też cenną radę dla zwiedzających- nie bierzcie ze sobą nic do jedzenia, bo większość zwierząt, to wyczuje i zwyczajnie nie będą Was odstępować na krok co momentami jest trochę przerażające!

3) Spływ kajakowy na trasie Krutyń- Młyn w Zielonym Lasku. 
Trasa bardzo łatwa, przyjemna i co najważniejsze krótka. Zosia wytrzymała dzielnie na całości, ale pod koniec miała ochotę już wyjść. Ta trasa zajmuje ok godziny i jest dość bezpieczna. Szczegóły udało mi się znaleźć tutaj gdybyście byli zainteresowani.

4) Śniadanie/Obiad/Kolacja w restauracji Potocki Gałkowo
Przez nasz tygodniowy pobyt mieliśmy okazję przetestować każdą z opcji :) Miejsce wspaniałe, jedzenie pyszne. Szczególnie polecam pomidorówkę pierogi z mięsem chociaż wszystko co zamówiliśmy było pyszne! Dla podróżujących z dziećmi- restauracja ma kącik dla dzieci mini plac zabaw i przewijak w toalecie.

5) Wypożyczenie motorówki w Mikołajkach.
Tą atrakcję raczej odradzam.. ale od początku. W Mikołajkach wypożyczyliśmy motorówkę bez uprawnień, czyli taką o mocy porównywalnej z rowerem wodnym.. Wypłynięcie z portu, pikuś- sterowanie.. dość ciężkie a szczerze mówiąc bardzo ciężkie bo ta konkretna motorówka miała opóźnienie w stosunku do koła sterowego. Jako żeglarz jestem przyzwyczajona, że łódka płynie tam i kiedy ja chce- tu było zupełnie odwrotnie. Jezioro Mikołajskie w sezonie jest tak zatłoczone, że sterowanie nieposłuszną motorówką bez mocy kosztowało nas więcej nerwów niż przyjemności. Wyobraźcie sobie też jak wyglądało cumowanie.. Ja wiem jedno, nigdy więcej. Natomiast jeżeli macie sternika, to pewnie sprawa wygląda o niebo lepiej :)

6) Hotel Mikołajki/ Restauracja New Island
Wszystko co jeszcze kilka, no dobrze.. kilkanaście lat temu było zaletą dzisiaj nas zwyczajnie męczy.. Mikołajki w sezonie nie są dla nas atrakcją, przeciwnie to bardzo męczące miasteczko. Tłumy ludzi, stragany, lody, frytki (brak budki z goframi "za mostem") to wszystko nas raczej odstrasza niż przyciąga. Jedynym miejscem, które wspominam z uśmiechem to prysznice i toalety przy porcie. Nigdy nie było nic lepszego niż ciepły prysznic w Mikołajkach po kilku dniach spania "na dziko" na jachcie :) Wracając do sedna- polecamy restaurację New Island w hotelu Mikołajki. Siedząc na zewnątrz nad samym jeziorem można podziwiać z daleka Mikołajki i w spokoju i ciszy zjeść pyszny obiad.






















spływ kajakowy z dzieckiem mazury












pozdrawiam wakacyjnie,
mama zosi

Sellin & Binz

Tak długa przerwa w blogowaniu jeszcze mi się chyba nie zdarzyła. Dlatego wrócić zamierzam z dużą ilością zdjęć z urokliwych miasteczek położonych u naszych zachodnich sąsiadów pięknego Sellin i Binz. Niewątpliwą zaletą mieszkania w Poznaniu jest możliwość dużo szybszego przekroczenia granicy i poznania naszego morza po stronie niemieckiej.

Sellin to miasteczko w którym się zatrzymaliśmy. Ogromną jego zaletą była mała ilość turystów, piękne czyste, zadbane uliczki brak budek z goframi/ lodami/ frytkami, głośnej muzyki czyli wszystkich tych "atrakcji" do których przyzwyczajeni jesteśmy po naszej stronie granicy. Jest za to park, bardzo wiele rewelacyjnych placów zabaw, małe kawiarenki z pyszną kawą i głównie starsi ludzie i rodziny z małymi dziećmi co na tym etapie bardzo nam odpowiada :)

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zwiedzili okolic :) Kolejnym miasteczkiem godnym polecenia jest właśnie Binz. Co prawda turystów jest tam dużo więcej ale dzięki panującej w Niemczech kulturze będąc na plaży nie słychać głośnego śmiechu, krzyków, muzyki i zapachu papierosów. Nam plaża w Binz spodobała się tak bardzo, że byliśmy na niej kilka razy. 

Kolejną atrakcją dla całej rodziny, jest możliwość przejechania z Sellin do Binz wąskotorową kolejką, która przemierzając łąki i pola wygląda po prostu bajkowo!

















 BINZ







tuu magazyn










Z wyboru apartamentu byliśmy zadowoleni, jednak przestrzegamy przed dokładnym czytaniem zasad rezerwacji na booking.com. Na miejscu okazało się, że kwota, która wyskoczyła jako całkowita została powiększona o dodatkowe opłaty (podatek, sprzątanie, kaucja) łącznie ok 200 EUR. Pierwszy raz spotkaliśmy się z dodatkowymi opłatami dokonując rezerwacji przez booking i na samym początku trochę nam to zepsuło humor. Na szczęście apartament okazał się naprawdę fajny plus pierwszy raz mieliśmy w jednej z łazienek saunę :) Gdybyście wybierali się Sellin to z czystym sumieniem możemy polecić Villę Mantaee.




















Moim zdaniem to nie ostatnia nasza wycieczka w te strony. Mam nadzieję, że uda nam się odkryć jeszcze dużo ciekawych miejsc tak blisko od naszej granicy.

pozdrawiam wakacyjnie,
mama zosi