Z NIEMOWLAKIEM DO RESTAURACJI (BASIL LIME)

Gdyby nie nasi sąsiedzi, pewnie dzisiaj wcale nie wyszlibyśmy z domu i nie miałabym nic do napisania.. Na szczęście za ich namową wybraliśmy się do tajskiej restauracji Basil Lime. Wyjście na kolację z dziećmi (Zosia 0,5 roku, kolega Zosi 2 latka) jest dość trudne zarówno dla rodziców, obsługi jak i innych gości. Na szczęście nasze dzieci były grzeczne :) Ja Basil Lime ocenię jako mama, a nie jak krytyk kulinarny (do którego mi bardzo daleko!)

PLUSY:
--duże wygodne kanapy, gdzie młodsze dziecko może spokojnie pójść spać/ starsze wygodnie się rozsiąść i często zmieniać pozycję
--cierpliwa i pomocna obsługa,
--wysokie krzesełko dla dzieci
--menu dla dzieci
--kącik dla dzieci
--dobre, estetycznie podane jedzenie. (mi najbardziej smakowały przystawki i deser :) )

MINUSY:
--brak przewijaka (ale obsługa (ZA CO PRZYZNAJĘ PLUS!) zorganizowała miejsce na uboczu do przewinięcia.)
--przy obecnej temperaturze na zewnątrz, każde otwarcie drzwi do restauracji powodowało nieprzyjemny powiew zimnego powietrza. (kącik dla dzieci ustawiony jest dokładnie naprzeciwko drzwi..)
--dość długi czas oczekiwania










przewijanie w restauracji :)


Jak wygląda stolik w restauracji z dzieckiem (kaszka, smoczek i wszechobecna żyrafa ;) )








 Tatusiowie z dziećmi grają w gry i oglądają bajki :)


 Zosia spędziła na kanapie bawiąc się sama ok 20 minut!



DRODZY SĄSIEDZI, DZIĘKUJEMY ZA MIŁY WIECZÓR! Gdyby nie Wy, musiałabym napisać o naprawianiu pralki.. ;)


 mama zosi

Brak komentarzy