ZOSIA Z MAMĄ I BABCIĄ, Z WIZYTĄ U PRADZIADKÓW

Jest takie miejsce w szybkim, głośnym i nerwowym centrum Warszawy, gdzie czas się zatrzymał. A przejście przez pewne drzwi przenosi w dawny świat spokoju, życzliwości i pełnej harmonii. Miejsce, w którym przy stole rozmawia się, żartuje i słucha wzajemnie, popijając herbatę ze szklanki, zagryzając małymi pączkami na wagę. Gdzie po ponad półwieczu można nadal do siebie mówić zdrobniale. To miejsce to mieszkanie przyszywanych Pradziadków Zosi. Tam spędziłyśmy dzisiaj większość popołudnia i wcale nie miałyśmy ochoty wychodzić. Mimo, że nie jesteśmy spokrewnieni dzisiaj czułam się wielką szczęściarą, że są w naszym życiu.








mama zosi

Brak komentarzy