WRACAMY DO ŻYWYCH..

Po 6 dniach a to gorączki, a to osłabienia (35st. C), a to biegunki i nic nie jedzenia wracamy do życia. Przez ostatnie dni cel był jeden, dać Zosi jak najwięcej picia i znaleźć coś, co zje w ilości większej niż 3 mikro łyżeczki na dzień. W tym tygodniu złamaliśmy wszystkie zasady, a Zosia miała okazję pierwszy raz w życiu jeść biszkopty, pić słodką herbatkę, oglądać bajki a to wszystko w ilości nieograniczonej. W końcu to jej pierwsza (i mam nadzieję ostatnia!) prawdziwa choroba  Taki maraton wykończył fizycznie i psychicznie nas i przede wszystkim Zosię. Na szczęście dzisiejszy dzień zakończyliśmy dokładką kaszki! (nie chcę zapeszyć, ale chyba najgorsze mamy już za sobą). Aby jednak nie mówić tylko o złych rzeczach, na przekór napiszę o 3 pozytywnych wydarzeniach minionego tygodnia.

#1
Aby osłodzić nam nieco gorzki tydzień,  babcia zosi postanowiła zrobić nam pyszną niespodziankę. Kurier dostarczył nam tajemnicze pudło z przepyszną zawartością- domowej roboty kokosankami! Uwaga, uwaga! Konkurs na najlepszą teściową wygrywa... babcia zosi! :):)



#2
Dzisiejsza wizyta u kolejnego (dokładniej 4 w tym tygodniu!) lekarza, zmusiła nas do zajrzenia do pobliskiej apteki. Traf chciał, że akurat mieli tam promocje na wszystkie artykuły marki BEABA. Na poprawę humoru (głównie naszego ;) ) Zosia dostała trochę prezentów.


Okulary, przydadzą się jej już wkrótce, kiedy wyjedziemy na wakacje. Okularki mają wysokie filtry, wyglądają na "dziecio-odporne", mają gumkę, aby nie spadały z głowy no i kosztowały pół ceny!


Zestaw szczotka plus grzebień. Nie da się ukryć w przypadku Zosi nie jest to zbytek :) Szczotka, którą miała do tej pory zabrudziła się i nie bardzo dało się ją wyczyścić.


Kosmetyki wybierał tata zosi. Same naturalne składniki i mandarynkowy zapach! Mydełko w kostce było gratis :)


Zosia, nie zaprzyjaźniła się jeszcze z kubeczkami. Byliśmy zmuszeni dokupić kolejną butelkę ze względu na różnorodność przyjmowanych przez nią lekarstw/płynów.


Jak tylko Zosia dojdzie do siebie, zaczynami trenować z nakładką na WC, być może uda nam się ominąć etap nocnika, zobaczymy :)

beaba

Zestaw nowych śliniaków. Tym razem skusiłam się na BabyBjorn. Jak na razie sprawdziły się idealnie. Porównując do śliniaka Tommee Tippee Explora, mają więcej poziomów regulacji zapięcia, nie zostają na nich ślady po marchewce (nasza explora jest w pomarańczowe ciapki) Są dosyć sztywne, co utrudnia przechowywanie, ale przy karmieniu się sprawdza. Tylko, kolory trochę :nie nasze" :)


#3
last but not least!

Zosieńka nauczyła się dawać mi buzi! Takie najwspanialsze, najsłodsze buziaki prosto w usta! Nie ma na świecie nic lepszego! Jeszcze przy tym mruczy "muuuuuua!" Postaram się nagrać filmik z takim buziakiem :)

Pozdrawiam Was Zosiowym całusem- muuuuuua! :)
mama zosi


Brak komentarzy