LONDON, DAY 2

Dzień drugi.

Zgodnie z planem zwiedzamy sobie Londyńskie zakamarki, ulice, uliczki, skwerki i podziwiamy z Zosią tutejsze domy. Absolutnie każdy wygląda idealnie i w każdym bez wahania mogłabym zamieszkać. Dzisiaj podczas spaceru widziałam znacznie więcej wózków- uff! Jednak dzieci tu mieszkają :) Sklepy kuszą świątecznymi wystawami i masą produktów. Staram się im nie ulegać, bo mam wyraźny zakaz od taty zosi kupowania tzw. "głupot".. A trzeba przyznać, że jestem w tym mistrzem :) Na widok sklepu typu Poundland powinnam przyspieszyć kroku i liczyć na to, że uda mi się przejść obok obojętnie. Niestety dzisiaj przegrałam tę nierówną walkę. Oczywiście weszłam do środka.. i upolowałam 3x świąteczne skarpetki na kominek :):) 

"Znajdź dziecko" :)



Miasto w którym na każdym rogu można spotkać ostrokrzew.. Mam nieodpartą ochotę zerwać kilka gałązek i przemycić do Warszawy!





Jest! Jeden w całej dzielnicy!Wiem, bo szukałam :) Christmas wreath na drzwiach wejściowych :)






Najcieplej ubrane dziecko w całym Londynie :):)

I na koniec, przegląd prasy w zupełnie zwyczajnym nakryciu głowy. Dzień jak co dzień. ;)


Brak komentarzy