LAST DAY IN LONDON /DAY 6

Minął już prawie tydzień od kiedy jesteśmy w domu, a nie zdążyłam jeszcze wstawić zdjęć z ostatniego dnia w Londynie. Grudzień zawsze pędzi jak szalony!
Jestem szczęśliwa, że udało nam się tam pobyć, chociaż przez te pare chwil. Nie potrafię do końca wytłumaczyć mojej miłości do tego miejsca, ale wiem na pewno, że kocham go międzyinnymi za architekturę, za język, za celebrowanie nawet najmniejszych do tego okazji. Przykładem, może być szeroko rozwinięta gama kartek i bilecików w sklepach papierniczych. Podoba mi się pęd miasta, i spokój angielskich wsi. W drodze do Southampton, mieliśmy okazję mijać kilka z nich. To na co zwróciliśmy uwagę to duże grupki lokalnej społeczności grające ze sobą w piłkę, golfa czy spacerujące po parku. Uwielbiam ich poczucie estetyki, i wystroje wnętrz. Uwielbiam różnorodność, i to że każdy nawet turysta czuje się tam jak u siebie. Jedno z moich największych marzeń, to pomieszkać tam przez kilka lat.. 
Trochę się rozmarzyłam :) Wróćmy do dnia szóstego. Dzień zaczęliśmy od pysznej kawy i spacerze po Kensington Gardens. Parkiem przeszliśmy do Hyde Parku tradycyjnie odwiedzając Winter Wonderland. Co prawda, o zmroku z całą pewnością panuje tam jeszcze większy świąteczny klimat, ale w tym roku musieliśmy się zadowolić wizytą w ciągu dnia.  






 tata zosi, wpadł na genialny pomysł i przy okazji zakupu kawy kupił dla Zosi owsiankę z  bananem i cynamonem w styropianowym pudełku. Kidy Zosia obudziła się po długiej drzemce, czekała na nią pyszna cieplutka owsianka! ach ten tata..!

 Mama też załapała się na świąteczne przysmaki, czyli obowiązkowe grzane wino w Winter Wonderland zaliczone!











 ..jest i kolejny!












Na koniec aktywnego dnia, nie mogło zabraknąć pączków. Wizyta w Londynie bez Krispy Kreme, nie byłaby kompletna! :)



W drodze powrotnej Zosia wyspała się w samochodzie podczas jazdy na lotnisko i nawet nie myślała usnąć w samolocie. Gdyby nie zdejmowanie skarpetek, mogłabym stwierdzić, ze całą drogę zachowywała się jak dorosła!




Do zobaczenia Londyn!
mama zosi

Brak komentarzy