TRZY NIESAMOWITE HISTORIE JEDNEGO DNIA

Dzisiaj nietypowo. 3 różne historie. Magiczny dzień. Zapraszam do obejrzenia zdjęć i przeczytania..







Tutaj zaczyna się pierwsza historia.. Zosia czekając na Mikołaja, dostała ciasteczko..


Kiedy Mikołaj usiadł już wygodnie, a dzieci dookoła niego.. Zosia wyszła na środek i ofiarowała Mikołajowi swoje (lekko nadgryzione) ciasteczko..! Mój najlepszy na świecie mały człowieczek z ogromnym sercem! <3







Historia numer 2.

Kiedy Zosia zobaczyła, że część innych dzieci ma już wspaniałe prezenty, postanowiła dłużej nie czekać..

Przeszła przez środek i powędrowała do stery prezentów pod choinką. Bez zastanowienia wyciągnęła jeden z nich i dumnie zaczęła z nim wracać ciągnąć paczkę po Ziemi. Wtedy ruszył tata zosi, który próbował wytłumaczyć maluchowi, że to nie jej prezent i musimy poczkać aż Mikołaj da jej inny specjalny prezent...
Jakie było taty zdziwienie, kiedy na wybranym przez Zosie prezencie zobaczył plakietkę z Jej imieniem i nazwiskiem!! :):) Ze wszystkich prezentów, wyciągnęła właśnie swój! :):) Mikołaj, wręczył go oficjalnie i mogła się już cieszyć upragnioną Peppą :)








Ostatnia i chyba najbardziej niesamowita historia dzisiejszego dnia miała miejsce w Restauracji. Zosia spała w wózku a my kończyliśmy już jeść. Strategicznie zajęliśmy stolik blisko kącika dla dzieci. W pewnej chwili mała trzyletnia dziewczynka razem z dziadkiem i swoją praprababcią podeszli obejrzeć zabawki. Uśmiechnęłam się do starszej Pani i wróciłam do rozmowy z tatą zosi. 
W pewnej chwili starsza Pani do nas podeszła z wielkim uśmiechem. Zapytała o imię Zosi. Kiedy jej odpowiedzieliśmy, powiedziała, że tak miała na imię jej Mama. Po czym powiedziała, że bardzo dziękuje mi za mój uśmiech w jej stronę. Chwilę później dodała, że całe życie przynosi ludziom szczęście i chce Zosi coś dać. Powiedzieliśmy, ze nie trzeba, jednak starsza Pani lekko spoważniała i nie przyjmowała odmowy. Poszła do swojego stolika po czym wróciła po kilku minutach. Włożyła mi do ręki pieniążek i powiedziała, ze mam go schować dla Zosi na szczęście. Może to dziwnie zabrzmi, ale poczułam od niej tyle szczerości i dobra, że dałam jej buziaka w policzek. Pieniążek mam w kieszeni i zastanawiam się w co go włożyć i gdzie schować, abym kiedyś mogła opowiedzieć Zosi tę historię i przekazać Jej pieniążek.






Mikołajkowe pozdrowienia,
mama zosi

Brak komentarzy