ZAKUPY- KILKA DODATKÓW DO NOWEGO POKOIKU

Ostatnio rozkochałam się w polskich firmach. Mam tu na myśli głównie rzeczy dla dzieci, bo innych rzecz jasna nie szukam ;) Ostatnio kupiłam fajną dekorację, miłą odmianę po wszędobylskich tiulowych pomponach i wydaje mi się, że doskonale sprawdzi się w nowym pokoiku Zosi. A ponieważ czekam na białe ściany u Zosi i nie mogę (a raczej nie chcę) przyczepiać nic do ścian w obecnym kolorze, postanowiłam Wam je pokazać tu. Chociaż w ten sposób ujrzą światło dzienne :)

W sklepie PEPE PARTY STUDIO, zamówiłam jeszcze dwa inne produkty, ale są to prezenty urodzinowe dla uroczych małych bliźniaczek. Niestety, nie udało nam się zgodnie z planem do nich dzisiaj dotrzeć. Zdjęcia wrzucę jak tylko nadrobimy towarzyskie zaległości. 


 I uroczy gratis- gwiazdki. Z pewnością się przydadzą :)
 Super wyglądają, prawda? Zosia się ucieszy :)


Kolejna rzecz zakupiona w ostatnim czasie, to akurat nie zachcianka. Tata zosi, kupił nową poduszkę dla córki z naturalnego gęsiego puchu w rozmiarze 40x60. Jak się okazało nasze dotychczasowe komplety pościeli miały nieco mniejsze poszewki. Tym oto sposobem zupełnie "legalnie" ;) mogłam kupić piękną pościel oczywiście mając na uwadze plany dotyczące pokoju :) 

Paczka z MAKALULU przyszła pięknie zapakowana na na 2 dzień od zakupu! Pościel super, a królika mimo tego że duży ( a nie malutki ;) ) Zosia uwielbia!





Chcecie więcej wpisów zakupowych? Chętnie się podzielę, jak tylko coś nowego pojawi się w naszym domu. Jeżeli macie swoje ulubione sklepy to dajcie koniecznie znać, chętnie dowiedziałabym się co polecacie :)

mama zosi

8

18 i 19 MIESIĄC ŻYCIA ZOSI

Goni mnie 20 miesiąc życia Zosi, a jeszcze nie zrobiłam wpisów o 18 i 19! Już nadrabiam braki. Muszę się przyznać, że te konkretne wpisy są dla mnie trochę trudniejsze niż na początku. Kiedy dziecku wychodzi pierwszy ząbek, albo powie pierwsze słowo to pamiętamy niemalże godzinę tego ważnego wydarzenia. Dzisiaj nie wiem ile dokładnie zębów ma Zosia, bo nawet gdybym się bardzo starała nie uda mi się ich policzyć. NIe zliczę już wszystkich słów, które stara się powtarzać. Mogę jedynie napisać o tych kilku powtarzanych najczęściej :)



OGÓLNE INFORMACJE
-- Ubranka od 92 cm do 2 lat, zależy od sklepu 
-- waga.. 10,5 kg
-- ząbki - dużo! :)
-- numer buta Kupuję rozmiar 22

NASZA RUTYNA 
(przez te 2 miesiące absoluty brak rutyny.. Zosia nam się poprzestawiała. Zdarza się, że odmawiała spania po południu i w związku z tym zasypiała już o 19:00. Były też dni kiedy szła spać na 3,5h drzemkę i ponownie zasypiała ok 23:00). Nie zawsze wychodziłyśmy na spacery. A to choroba, a to za zimno, a to za mokro. Zdarzały się też kilkudniowe okresy, kiedy nie chciała jeść. Czasami tylko obiadu, czasami odmawiała wszystkiego! Na szczęście ten etap mamy za sobą (mam nadzieję, że na zawsze!).  Pomału staram się aby wszystko wróciło do normy i jak narazie chyba nam wychodzi.

ZOSIA POTRAFI
--mówić:
siu-siu (czasami prosi, żeby posadzić ją na kibelku. siedzi wtedy dumna przez ok 2 minuty powtarzając siu-siu-siu-siu, ale jeszcze nigdy nie wykorzystała możliwości jakie daje kibelek ;)
zóf- żółw
dziab-dziab -parówka
ulubione zdanie odkąd wróciliśmy z gór- "mama Juja mlemlo" Zosia bardzo przeżywała, że Julia dostaje od mamy pierś :)
mi-ko-jaj -Mikołaj
cio-cia
dzi- drzwi
blo - blok do rysowania
dzyń-dzyń -telefon
Juja- Julia / mama Juja / tata Juja -mama i tata Julii 
plum-plum - myć ręce/ kąpać się
be-be-be - zazwyczaj jakiś brudek
mi- miś
o-kej -OK ;)
mhm - Tak
am-am - jeść
Mija -Mia (siostra cioteczna Zosi)
kic-kic -zajączek

Sama wchodzić i schodzić ze swojego wysokiego krzesełka- ( mniej więcej tydzień temu czyli w 19 msc zdjęliśmy jej zabezpieczenie dla niemowlaków. Zosia ma już pełnoprawne dorosłe krzesło! :)

Po przyjściu do domu ze spaceru, zdejmuje buty i sama odkłada je na miejsce do szafy.

Zosia wie, że kiedy skończymy układać puzzle lub klocki trzeba je posprzątać zanim wyjmiemy kolejną zabawkę. Nuci wtedy uroczo "klinklam" co znaczy cleanup i sprząta razem ze mną. :)

obsługiwać tableta.. potrafi zrobić wszystko- odblokować, wybrać sobie grę, włączyć bajkę lub oglądać swoje zdjęcia.

Potrafi też sama jeść. Oczywiście ponad połowa z widelca ląduje na podłodze, ale bardzo się stara i jest z siebie dumna.

Śpiewać! No dobra, nucić:) ale zna już chyba ponad 10 różnych melodii, które sobie nuci- uwielbiam to! :)

ZOSIA LUBI
-- rysować! Dostała nie tak dawno temu od dziadka bardzo gruby blok. Nie skłamię jak powiem, że zostały w nim może 3 czyste kartki.
-- wchodzić do ciemnych pomieszczeń (łazienka, sypialnia z zasłoniętymi zasłonami) kłaść się na podłodze i wołać "mama dzi!" Znaczy to, że mam zamknąć drzwi, tak żeby nastała zupełna ciemność. Cieszę się, że nie boi się ciemności, ale "dzi" tylko uchylam i staram się ja przekonać, żeby wyszła.
--paluszki, rodzynki, suche bułki
-- wszystko co jest malutkie (Według Zosi, jak coś jest malutkie to trzeba to kochać i już. Sprawą drugorzędną jest to,co to dokładnie jest. Dzisiaj np przy obiedzie nieopatrznie powiedziałam:
-Zosiu, zjedz ten ostatni malutki kawałek rybki"
Zosia oczywiście popatrzyła na "malutki kawałek rybki" i zaczęła go przytulać do policzka i głaskać. W końcu jest malutki i trzeba go kochać.
-- bawić się sama
-- dawać buziaka (ostatnio tylko mamie i dziadkom przez video rozmowy)
-- robić akuku
-- robić "papa" przedmiotom, którymi już się nie bawi
-- oglądać bajki
-- jak tata wraca z pracy!
-- lepić z plasteliny
-- budować z tatą z klocków
-- otwierać szuflady w kuchni
-- wstawiać ze mną pranie
-- kąpać się
-- spać w śpiworku
-- gotować
-- smarować siebie i mnie kremem
-- swoje łóżeczko
-- smoczka... nadal..

ZOSIA NIE LUBI
-- dzielić się zabawkami
-- jak Jej coś nie wychodzi
-- zmieniać pieluchy
-- jak nie może znaleźć czystej kartki do rysowania
-- dzielić się zabawkami

ŚMIESZNA HISTORIA
Tym razem nie śmieszna, ale z cała pewnością ukazująca charakter Zosi. W jednej z sal zabaw Zosia podeszła do do ok 6 letniej dziewczynki zabrała jej zabawkę. Gdy dziewczynka próbowała ją odzyskać, Zosia odwróciła się plecami i odepchnęła dziewczynkę łokciem.. 
Chwilę później siedziała już przy małym stole z tą samą dziewczynką oraz na oko 5/6 letnim chłopcem. Udawała, że ich karmi a co najdziwniejsze oni grzecznie udawali, że jedzą! Mam wrażenie, że niezłe ziółko będzie z tego malucha.. :)

mama zosi

4

NARESZCIE JEST! NASZ WŁASNY MINIBE

Poczekać trochę musieliśmy, bo prawie miesiąc, ale jaka była frajda jak już się pojawił? Zosia nie chce z niego wychodzić, co więcej każe mi siedzieć w nim razem z nią :)

Kilka danych gdybyście zastanawiali się nad zakupem:

Średnica: ok 80 cm (całkiem sporo, jeżeli chodzi o zajmowane miejsce w dziecięcym pokoju, jednak mniejszy moim zdaniem być nie może)

Wysokość: 30 cm

Materiał: dobra jakościowo pianka i cienka dzianina dresowa, bardzo miękka i przyjemna.

Kolor: nasz to grafitowy. Do wyboru jest jeszcze jasny szary.

Piłeczki: W zestawie jest 150 plastikowych (dobrych jakościowo piłeczek) Mam wrażenie, że powinno być ich 2x tyle aby basen był napełniony do połowy. 150 to trochę mało. Więcej piłeczek- więcej frajdy, wiadomo :) Kolory piłek są wspaniałe! Można oczywiście wybrać opcję kolorową, której jest masę na rynku, ale dostępne są też kolory takie jak biel, czerń i szarości. Na te właśnie 3 kolory zdecydowałam się do pokoju Zosi.

Przesyłka: basen przyjechał do nas w estetycznym pokrowcu. Po wyjęciu Basenu z pokrowca, okazało się, że kształt nie przypomina koła. Zajrzałam do instrukcji i tak jak uprzedza producent, basen samoistnie powrócił do swojego pierwotnego kształtu w ciągu godziny od rozłożenia.

A tutaj kilka ujęć Zosi w baseniku. Naprawdę ciężko było zrobić nieporuszone zdjęcia ;)

pool with balls for kids









2

DARMOWE KARTKI Z OKAZJI DNIA BABCI I DZIADKA!


Moi Drodzy! Znalazłam fajne darmowe kartki do samodzielnego wydruku z okazji dnia Babci i Dziadka. Zobaczcie, może coś Wam się spodoba :)

Scandinavian style cards for grandparentsScandinavian style cards for grandparents



mama zosi
1

OCHOTA NA NOWE/ SKANDI DESIGN

Muszę spojrzeć prawdzie w oczy- lubię zmiany. Uwielbiam wymyślać, planować, tworzyć, aranżować, wyszukiwać, a następnie wdrażać to w życie. Nie zawsze moja pasja do (nazwijmy to po ludzku) kombinowania :) spotyka się ze zrozumieniem reszty rodziny jednak ostatecznie zawsze uda mi się coś pozmieniać. Mam tu na myśli głównie wnętrza chociaż mój charakter daje o sobie w ten sposób znać również w innych dziedzinach życia.
Tym razem wymyśliłam zmianę Zosi pokoiku. Dla przypomnienia, Zosi pokoik urządzaliśmy praktycznie do 3 dni przed porodem, ok 19 miesięcy temu. Na początku stało tam wielkie łóżko, na którym obie mogłyśmy spać przez pierwszy rok jej życia. Tak na marginesie był to świetny czas, i z całą pewnością gdybym miała ponownie wybrać czy spać z dzieckiem, zdecydowanie bym to powtórzyła. Dodam jeszcze, że odkąd skończyła rok śpi sama w swoim pokoju i nigdy nie budzi się w nocy.
Oprócz łóżka stoi tam (w dalszym ciągu) robiona na zamówienie potężna biblioteka. Nie była planowana do pokoju dziecinnego. Pokoik Zosi, był wczesnej naszym 'wszystko'w1 czyli gabinetem, pokojem gościnnym, suszarnią prania, prasowalnią, biblioteką itp. Kiedy Zaczęliśmy już odliczać dni do pojawienia się Zosi, przemalowaliśmy pokój na bliżej nieokreślony kolor o nazwie DUCK EGG, dokupiliśmy zasłony w tym samym odcieniu, wstawiliśmy (zupełnie zbędne, ale obowiązkowe w każdym dziecinnym pokoju) łóżeczko oraz zwykłą szafę na Zosiowe ubranka. I to tyle. nie było żadnych dekoracji, dodatków i "ocieplaczy" wnętrza. Kiedy Zosia skończyła rok, a duże łóżko zaczęło być tylko przeszkodą w niedużym pokoiku postanowiliśmy je sprzedać. Do tego czasu doszło oczywiście wiele, naprawdę wiele zabawek, książek, maskotek itp. Rzeczy przybywało, a pierwotnie minimalistyczny pastelowy pokoik odszedł w zapomnienie. Zapanował wielokolorowy chaos, który nie dawał mi spokoju. 
Szukając inspiracji trafiłam na zdjęcia skandynawskich pokoików, które całkowicie skradły moje uczucia. Połączenie prostoty, świeżości, wygody, designu, z odrobiną koloru zauroczyła mnie bez opamiętania. Dzisiaj kiedy tylko znajdę trochę wolnego czasu, przeczesuję internet w poszukiwaniu idealnego pokoiku i kolejnych inspiracji. Od pewnego czasu zbieram dodatki, i obmyślam ustawienie oraz być może zmianę mebli. Bibliotekę Wstawię do salonu (musi tam dobrze wyglądać, nie dałam jej wyboru ;) ) Niestety piękne dorosłe łóżeczko, które kupiłam dla Zosi nie zdało jeszcze egzaminu. I prawdę mówiąc to ja go oblałam. Kiedy mam do wyboru usypianie dziecka przez godzinę na 100 różnych sposobów i ganianie po pokoju a włożenie do łóżeczka ze szczebelkami i snem po max 10 minutach- zdecydowanie wybieram to drugie. 
Ściany pomalujemy na biało, a część dodatków będzie w kolorze czarnym. Będzie miała prawdziwie dorosły pokoik ta moja córa w wieku niecałych dwóch lat! :)

Tutaj link do starego wpisu o Zosi pokoiku.

Oto co udało mi się kupić do Zosi nowego pokoiku:



dostępne tutaj

ramki w kolorze czarnym

dziadkowie sprawili



worki na zabawki



tablica domek

i jeszcze pare dodatków, które pokażę jak tylko uda nam się każdy z tych szczegółów poskładać w całość. Mam nadzieję, że w krótkim czasie uda nam się odmalować pokoik, a wtedy będę mogła dowoli ustawiać, przestawiać, wieszać, zdejmować, przyklejać i bawić się nową aranżacją.

a tu.. ideał

skandynawskie pozdrowienia
mama zosi
7

A ZA OKNEM BAJKA!

Tydzień siedzenia w domu z powodu choróbska, los postanowił nam wynagrodzić pięknym śniegiem. Nee mogliśmy nie skorzystać z okazji, bo nie wiadomo kiedy ponownie się powtórzy! Jedyny mankament wychodzenia z dzieckiem o 20:00 na spacer to, że jak się obudzi o 22:00 to szybko spać nie pójdzie..  Trudno, dzisiaj domowa impreza! A wrażenia niezapomniane!














wszystkiego bajkowego!
mama zosi
0

INOWROCŁAW NA NOWO

Tata zosi, przeprowadził się na stałe do Warszawy ładne 'naście' lat temu. Od tego czasu do rodzinnego Inowrocławia przejeżdżał głównie od święta i przeważnie z braku czasu na krótko. Jednak ten weekend zmienił nasze podejście do miasta na soli o 180 stopni. Inowrocław (podobno, bo ja znam go od niedawna) zmienił się niesamowicie. W mieście, które zamieszkuje 75.000 ludzi udało nam się (zostawiając Zosię pod opieką dziadków) iść do fryzjera, iść na zakupy, zagrać w tenisa, iść do kina i na spacer po wizytówce miasta- parku solankowym. Niestety zabrakło nam czasu na przejcie się po centum miasta, ale to nadrobimy z pewnością następnym razem.

Zosia pokochała jazdę na sankach, niestety cieszyła się nią mniej więcej 7 minut, potem zasnęła :) Udało się jej jednak już w domu namówić dziadka na jazdę sankami po dywanie ;)




Park solankowy- z całą pewnością miejsce warte odwiedzenia zimą w Polsce.



















mama zosi
1