NASZE ŚWIĘTA

Bardzo denerwuje mnie sposób w jaki blogger pogarsza jakość zdjęć.. koniecznie muszę znaleźć sposób jak temu zaradzić. Na tę chwilę wstawiam kilka zdjęć z naszych świąt niestety w bardzo marnej jakości..

Mam nadzieję, że spędziliście miło czas z rodziną i znaleźliście chociaż chwilę na odpoczynek :)











Lany poniedziałek spędziliśmy na świeżym powietrzu szukając jajek porozkładanych na trawie (dziewczynki) i czekoladowych kurczaczków (dorośli). Dodam, że tata zosi znalazł najwięcej poukrywanych kurczaczków i wygraliśmy domowej roboty nalewkę z czarnej porzeczki :)





Na koniec kolejna atrakcja fontanna baniek mydlanych!


mama zosi
4

ŚWIĄTECZNE PRZYGOTOWANIA (DIY)

Przygotowania do świąt ruszyły pełną parą. Ostatnio nadużywam czarnej farby akrylowej, ale zwyczajnie nie mogę się powstrzymać :) 

Przemalowałam wielkanocnego królika upolowanego za 10 pln :) oryginalnie był fioletowy. Przemalowałam też słoik po oleju kokosowym, który stał w domu od dłuższego czasu, bo szkoda było mi go wyrzucić ale nie miałam na niego pomysłu. 

czarno białe dekoracje wielkanocne
 
Moje ulubione narzędzia. Czarna farba akrylowa i chalk marker.


Udało mi się też kupić mały koszyczek za 4 pln. Skróciłam w nim rączkę i pomalowałam.. na czarno oczywiście :) Będzie idealny na malutką święconkę dla Zosi. Do tego kilka styropianowych jajek również ręcznie pomalowanych.   

czarno białe dekoracje wielkanocne
 A tak wygląda nasz słoik po oleju kokosowym. Będzie idealną dekoracją na stole Wielkanocnym.
czarno białe dekoracje wielkanocne

Świąteczny akcent u Zosi w pokoju :)

czarno białe dekoracje wielkanocne

Na koniec dużo gipsówi, również do dekoracji stołu

czarno białe dekoracje wielkanocne

pozdrawiam przedświątecznie,
mama zosi
0

ODPORNOŚĆ. WYWIAD Z JOANNĄ DRONKĄ-SKRZYPCZAK

Drodzy Rodzice,

Ostatnie tygodnie w naszym domu ciągle ktoś choruje. Zaczęło się ode mnie a skończyło na zapaleniu ucha Zosi. Dość mocno to przeżyliśmy bo jest to pierwszy raz kiedy Zosia dostała antybiotyk. Jak wiadomo, po terapii zakończonej antybiotykiem odporność dziecka jest bardzo osłabiona dlatego chciałam zasięgnąć rady eksperta i podpytać o kilka rzeczy, które może przydadzą się i Wam.

Dzisiejszy wywiad, przeprowadzam z Joanną Dronką- Skrzypczak, konsultantką d.s. żywienia w Instytucie Mikroekologii w Poznaniu, która prowadzi stronę www.dietaeliminacyjna.pl

MAMA ZOSI: Pani Joanno, czy powie nam Pani kilka słów o sobie zanim zaczniemy o odporności?

PANI JOANNA: Tematyką żywienia zajmuję się już od dłuższego czasu. W szczególności interesują mnie tematy związane z dietą eliminacyjną. Doradzam pacjentom jak prowadzić dietę bez alergenów, jakie produkty wybierać. Dodatkowo zajmuję się mikroflorą jelit i zagadnieniami związanymi z dysbiozą jelitową, probiotykoterapią, przesiękliwym jelitem.

MAMA ZOSI: Na wstępie zaznaczę, że jest kilka obszarów, związanych z odpornością które chciałabym tu poruszyć. Zacznijmy od pierwszego ODPORNOŚĆ W OKRESIE PRZEDWIOSENNYM. Mam wrażenie, że to właśnie w tym okresie jesteśmy najbardziej narażeni na zarazki, wirusy i różnego rodzaju choroby. Jak wspierać odporność u dzieci właśnie w tym okresie?

PANI JOANNA: Ważne jest, żeby pamiętać, że kształtowanie odporności u dzieci to długi proces, który zaczyna się już w łonie matki. W ciąży kobieta przekazuje przeciwciała swojemu nienarodzonemu jeszcze dziecku. Później na układ immunologiczny wpływają kwestie związane z porodem i karmieniem. Kształtowanie się odporności powiązane jest między innymi z zasiedlaniem organizmu dziecka przez bakterie. Badania dowodzą, że dzieci rodzone drogami natury i karmione mlekiem matki mają bardziej korzystny skład mikroflory, a co za tym idzie ich układ odpornościowy rozwija się lepiej. Dlatego tak ważne jest, żeby o kwestie związane z odpornością dbać już od samego początku. Jeśli chodzi o pomoc doraźną w okresie wzmożonych infekcji warto stosować u dzieci probiotykoterapię. Rodzice najczęściej podają probiotyki podczas antybiotykoterapii, ale to może być za mało. Prawidłowa mikroflora ochronna i immunostymulująca ma ogromne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego. Więcej na ten temat piszę na mojej stronie www.dietaeliminacyjna.pl

MAMA ZOSI: Czy o odporność należy dbać w różny sposób w zależności od pory roku i (przechodząc do zagadnienia numer dwa) PODCZAS WIZYT W RÓŻNYCH KRAJACH I NA RÓŻNYCH KONTYNENTACH? Czy planując wakacie, powinniśmy pamiętać o czymś szczególnym?

PANI JOANNA: Zdecydowanie warto przygotować się na to, że zmiana klimatu i podróż może powodować infekcje. Już sama podróż samochodem z klimatyzacją czy samolotem to wyzwanie dla układu odpornościowego. Wybierając się w podróż samochodem warto sprawdzić jak dawno temu była odgrzybiana klimatyzacja. Podobniej jednak jak w poprzednim pytaniu: na odporność dziecka pracuje się długo. Istotne jest też to, aby przygotować organizm do działania w różnych temperaturach. Regularny basen, nieprzegrzewanie, hartowanie dziecka na spacerach w różną pogodę – to wszystko zaprocentuje w przyszłości. Na wakacjach często spotykanym problemem są dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Warto przed wyjazdem odbudować mikroflorę i zadbać o probiotyki z bakteriami immunostymulującymi np. Enterococcus.

MAMA ZOSI: Kolejne moje pytanie dotyczy BUDOWANIA ODPORNOŚCI NA NOWO PO KURACJI ANTYBIOTYKIEM. Co możemy zrobić aby przyspieszyć proces powrotu do naturalnej odporności?

PANI JOANNA: Po każdej kuracji antybiotykami potrzebny jest rok, żeby mikroflora się odbudowała. Jeśli tych kuracji jest więcej to można przypuszczać, że liczba dobrych mikroorganizmów została znacznie uszczuplona, co z kolei otwiera drogę do osiedlania się patogenów. Przy antybiotykoterapii często zalecana jest probiotykoterapia, ale moje doświadczenia mówią, że rodzice często stosują ją za krótko (powinna trwać nawet 3 miesiące) i wybierają nieodpowiednie probiotyki. Niestety w Polsce probiotyki są rejestrowane jako suplementy diety, co sprawia, że często nie spełniają standardów. O tym jak wybrać doby probiotyk i czytać etykietę pisałam tutaj. Nie należy zapominać też o diecie. Bakterie jelitowe żywią się błonnikiem, dlatego warto zadbać, żeby w diecie dziecka była jego dostateczna ilość.

MAMA ZOSI: Czy dla zdrowego dziecka, kontakt z chorym dzieckiem (sala zabaw, wspólne zajęcia, wizyta kolegi/koleżanki) zawsze musi się wiązać z zarażeniem? Czy jest to właśnie informacja dla nas o słabym systemie odpornościowym naszego dziecka?

PANI JOANNA: Dzieci chorują. Układ odpornościowy to bardzo skomplikowany mechanizm i wpływa na niego bardzo wiele czynników. To, że dziecko łapie często infekcje możne być wyznacznikiem, że warto nad odpornością popracować (dieta, probiotykoterapia, hartowanie), ale zdecydowanie nie należy unikać kontaktu z innymi dziećmi.

MAMA ZOSI: Jakie są Pani ulubione MITY ZWIĄZANE Z ODPORNOŚCIĄ, które chciałaby Pani obalić.

PANI JOANNA: Może nie mit, ale wiara w ogromną ilość suplementów diety. Rodzice chcą wierzyć, że kolorowe żelki z apteki czy słodki syrop chętnie pity przez dzieci to najlepsza droga do zdrowego układy odpornościowego. Tymczasem tak jak napisałam: na funkcjonowanie układu immunologicznego wpływa bardzo wiele czynników i nie ma cudownego środka, który sprawi, że dziecko nagle przestanie łapać katar. Wspieranie i budowanie odporności to proces, którego nie zastąpi się syropem z apteki.

MAMA ZOSI: Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Mam nadzieję, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie i wspólnie pomożemy rodzicom we właściwy sposób dbać o odporność dzieci.
Pani Joanna, obiecała również odpowiedzieć na 3 pierwsze pytania, jeżeli takie się pojawią. Pytanie możecie zadawać w komentarzach.

Pozdrawiamy Was serdecznie,

Joanna Dronka- Skrzypczak i mama zosi


4

20 I 21 MIESIĄC ŻYCIA ZOSI


0

PISANKI 2016

Pierwszy dzień wiosny uczciliśmy wspólnym robieniem pisanek :) To nasze pierwsze pisanki od.. bardzo długiego czasu. Fajnie mieć w domu dwulatka i wracać do tych wszystkich rzeczy za którymi tęskniłam latami :)

Pierwszy zestaw przygotowanych wydmuszek zabarwiliśmy barwnikami spożywczymi na kolory pastelowe. Nie wszystkie wyszły tak jak miały, ale i tak wyglądają całkiem fajnie :)






Z kolejnym zestawem na pisanki nie było łatwo. Tata zosi zdobył dosłownie ostatnie pudełko białych jajek w naszym osiedlowym sklepie :)



A oto efekty naszej wspólnej pracy. Wyglądają SUPER! :):)

czarnobiałe pisanki DIY

pozdrawiam wiosennie!
mama zosi
2

NIETOKSYCZNE, ŁATWO ZMYWALNE I JADALNE FARBY DIY

Jeżeli tak jak my skazani jesteście na siedzenie w domu.. to mam dla Was pomysł na świetną zabawę :) Wczoraj zrobiłyśmy z Zosią własne, nietoksyczne i łatwo zmywalne farby! U nas pojawiły się też akcenty Wielkanocne zrobione z kartonowej rolki po ręczniku papierowym :)

do zrobienia własnych farb potrzebujecie:

mleko w proszku (1x płaska łyżka stołowa)
woda (1x płaska łyżka stołowa)
barwniki spożywcze( 1x kropla każdego koloru)

dodatkowo:
jednorazowe kubeczki
pędzelek
kartki
kartonowa rolka od papierowego ręcznika kuchennego.



 Tak wyglądają gotowe farby!


Kartonową rolkę pocięłam na kilka części i zgniotłam w odpowiednich miejscach, aby stworzyły kształt jajka, koła i króliczego ucha :)



To jest nasza wspólna wielkanocna praca wykonana stempelkami :)


No i oczywiście, malowanie rękami- najfajniejsza zabawa! Na szczęście farby, zmywają się idealnie :)



mama zosi
6

DOGADZAMY SOBIE/ MACARONS

łatwy przepis na francuskie makaroniki

Od już blisko 2 tygodni, jestem chora. Jakieś zwykłe przeziębieniocoś, ale nie daje za wygraną. Siedzimy więc sobie w domu, rysujemy, gotujemy, jemy i internetujemy w większej ilości.  Ja w poszukiwaniu fajnych blogów, Zosia- nowych bajek na YT. Jedyna zaleta takiego chorowania w domu to jedno wielkie usprawiedliwienie na większość niewygodnych czynności domowych. No bo przecież, jestem chora i musze odpoczywać. Właśnie pisząc to uświadomiłam sobie, że to może być zakamuflowany powód mojego niedojścia jeszcze do pełni sił ;) Tak czy inaczej, jesteśmy sobie w domu, nigdzie się nie śpieszymy, robimy fajne rzeczy i możemy nawet chodzić w piżamie! 
Przy okazji szperania w internecie, natknęłam się na przepis makaroników na zaprzyjaźnionym blogu MY COOKBOOK SOKO. Piękne równiutkie serduszka autorki skusiły mnie do własnych poszukiwań i ostatecznie znalazłam przepis idealny dla siebie. 

Jesteście gotowi na swoje własne piękne i pyszne makaroniki? To zapraszam!

SKŁADNIKI NA "SKORUPKĘ":
--3 jajka
--¼ szklanki białego cukru (50 g)
--2 szklanki cukru pudru (200 g)
--1 szklanka mąki z migdałów (120 g) (Ja użyłam, rozdrobnionych na drobny proszek, płatków migdałów)
--szczypta soli
--barwnik spożywczy

SKŁADIKI NA NADZIENIE: 
--80 gr miękkiego masła
--3/4 szklanki cukru pudru
--olejek migdałowy wedle uznania
tutaj możecie szaleć- wszystko co Wam wpadnie do głowy, jest duża szansa, że sprawdzi się jako nadzienie.

KROK 1
Nagrzej piekarnik do 150 stopni C.

KROK 2
Z białek (ważne: o temperaturze pokojowej) ubij sztywną pianę, dodaj sól i biały cukier. Ubijaj aż całość będzie sztywna. Następnie dodaj barwnik spożywczy. (po upieczeniu kolory bledną)

KROK 3
Przesiej migały/mąkę wraz z cukrem pudrem- całość dokładnie wymieszaj.

KROK 4
Do ubitej wcześniej pany dosyp migdały/mąkę z cukrem pudrem. Mieszaj stanowczo, jednak jak najmniejszą ilością ruchów do uzyskania gładkiej konsystencji.

KROK 5
Na blasze umieść silikonową formę do makaroników. (kiedyś piekłam makaroniki na papierze i niestety większość się do niego przykleiła. Dla bezpieczeństwa udanego wypieku używam specjalnie do tego przeznaczoną silikonową matę.) Na matę nanieś równe ok 5 cm kropki.

KROK 6
Podnieś blachę na wysokość 30 cm i upuść ją na równą powierzchnię. Czynność powtórz kilka razy W ten sposób pęcherzyki powietrza wydostają się na zewnątrz.

KROK 7
Odstaw makaroniki do lekkiego wyschnięcia na 20 min.

KROK 8
Piecz przez równo 20 min




NADZIENIE:
Masło utrzyj na gładką masę, dodaj cukier puder oraz olejek wedle uznania.
Nie przejmuj się bałaganem, smak makaroników wszystko wynagrodzi :)


fransuskie makaroniki


Teraz pozostaje tylko nałożyć krem pomiędzy dwie "skorupki". 

Smacznego!
mama zosi


3