MIASTO.



w życiu jest tak, że można wyraźnie poczuć, że jest się w dobrym miejscu w dobrym czasie. 

Jakiś czas temu będąc w Poznaniu w restauracji hotelu PURO natknęłam się na wspaniałą książkę O Kwiatach. Zachwyciła mnie prostotą, wyczuciem stylu i powalającymi ilustracjami. Wtedy pijąc moje ukochane podwójne espresso pochłaniałam każdą stronę zachwycając się niecodziennym i tak nie polskim podejściem do kwiatów. Po przyjeździe do Warszawy tata zosi, zrobił mi niespodziankę i któregoś dnia książkę odkryłam u nas w domu.

Przy przeprowadzce ustaliliśmy, że zabieramy ze sobą absolutne minimum a większość książek poczeka na nas w piwnicy. Książkę o kwiatach jednak zapakowałam do kartonu oznaczonego symbolem PO- Poznań.

W nowym domu rozpakowałam już wszystkie kartony a książki niestety w nich nie ma. Niby zwykła książka o kwiatach, ale od kilku dni o niej myślałam intensywnie zastanawiając się nad jej losami.

Dzisiaj razem z moim bratem i Zosią zwiedzając jedną z piękniejszych dzielnic Poznania- Jeżyce weszliśmy do restauracji Yeżyce Kuchnia na soczek i lemoniadę. Znalazłam tam masę ciekawych ulotek dotyczących aktualnych wydarzeń kulturalnych i poznański dwumiesięcznik TUU. Chcąc zwiedzić jak najwięcej nie mieliśmy czasu na czytanie więc zapytałam gdzie mogę zakupić egzemplarz dla siebie. Pani z obsługi KUCHNI YEŻYCE z uśmiechem podarowała mi jedną sztukę.



Idąc dalej zauważyłam małą kwiaciarnię. Poczułam, że muszę do niej wejść. Kiedy przekroczyłam próg poczułam się tak jakbym weszła do środka mojej książki. Przez chwilę stałam na środku i z podziwem rozglądałam się dookoła. Dopiero po chwili ruszyłam odważniej w stronę kwiatów i ozdobnych naczyń. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Kupiłam dwa małe sukulenty w glinianych doniczkach. Będą pięknie wyglądały na moim biurku przy którym już po wakacjach będę spędzała więcej czasu.

Kiedy opuściłam kwiaciarnię, Tomek i Zosia spacerowali dalej ulicą Szamarzewskiego. Po drugiej stronie zauważyliśmy księgarnię SKŁAD KULTURALNY, w którym najchętniej wykupiłabym wszystkie książki dla dzieci. Zosia wybrała sobie drewnianą marchewkę i sama za nią zapłaciła. Przemiła Pani zapytała Zosię czy zna Pana Kuleczkę i wręczyła Zosi dwie naklejki właśnie z jego podobizną.

I nie byłoby w mojej krótkiej opowieści nic dziwnego gdybym po przyjściu do domu nie odkryła, że jeden z artykułów w otrzymanym magazynie nosi tytuł SZAŁ NA KWIATY. I w tym to artykule opisana jest MOJA kwiaciarnia KWIATY&MIUT i której to jak się okazuje właścicielami są autorzy MOJEJ książki O KWIATACH!



A do tego wczoraj wieczorem pierwszy raz czytałyśmy na dobranoc z Zosią książkę o Panu Kuleczce.

Nie wiem na jak długo, ale zdecydowanie na tą chwilę Poznań to moje miasto.

wszystkiego magicznego,
mama zosi

Brak komentarzy